Menu

Nasze Małe Wyprawy

Chwile i pamięć ludzka jest ulotna...dlatego postanowiłam opisać nasze małe wyprawy w góry by zachować choć trochę wspomnień tych pięknych lecz ulotnych chwil. Przygodę z górami tak na bardziej poważnie bo trudno tutaj mówić o jakichś profesjonalnych wyprawach rozpoczęliśmy końcem 2014 roku od Doliny Pięciu Stawów. Wcześniej zdarzały się małe wycieczki typu Morskie Oko czy też Gęsia Szyja, bez jakiegoś przygotowania sprzętowego - jak spojrzę na swoje stare zdjęcia i widzę sandały sportowe na moich stopach, to trochę ogarnia mnie śmiech i zarazem przerażenie. W ramach usprawiedliwienia dodam, iż tak było w 2009 r. podczas wycieczki do Morskiego Oka i Czarnego Stawu pod Rysami. Potem dłuuugo nie było nic, aż w końcu postanowiliśmy wyruszyć do Doliny Pięciu Stawów i Morskiego Oka. I tak się to zaczęło...

11.06.2017 Skrajny Granat (2225 m n.p.m.), Zadni Granat (2240 m n.p.m.)

naszemalewyprawy

Do Brzezin dotarliśmy o 8:00 i ruszyliśmy przez las w stronę Murowańca. Zajęło nam to około 2 godzin. W schronisku zrobiliśmy przystanek i po około 40 minutach ruszyliśmy dalej, do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Pogoda nie rozpieszczała.Pierwszy postój zrobiliśmy przy Stawie, gdzie czekaliśmy na resztę ekipy.

DSCI0263

W końcu doszliśmy do rozejścia szlaków i dalej - żółtym w stronę Skrajnego Granatu.

IMG_20170611_115343

Im wyżej, tym większa mgła i chmury. Nic nie było widać. Od razu przypomniał mi się wrześniowy wypad w Tatry Zachodnie, kiedy to widoczność była ograniczona do minimum i zgubiliśmy szlak...

Szlak w stronę Skrajnego Granatu ciągnie się dość długo i jego nachylenie jest dość spore. W niektórych momentach wymaga pomocy ze strony rąk, gdyż wspinamy się po skałach. Łańcuch (o ile dobrze pamiętam) jest tylko w dwóch miejscach.

IMG_20170611_130928

Po mozolnej i nudnej drodze, gdzie nie raczyły się ukazać widoki, zaczęliśmy zbliżać się do wierzchołka Granatu. Aż tu nagle naszym oczom ukazał się Czarny Staw - jakież było zadowolenie z tego faktu.

IMG_20170611_131123

DSCI0267

Sporo śniegu było widocznego na drodze w stronę Przełęczy Krzyżne. Kilku turystów zawróciło, gdyż przejście bez raków budziło spore wątpliwości.

I to była ta najłatwiejsza część z naszej małej wyprawy.

IMG_20170611_131122

IMG_20170611_131216

Po drugim śniadaniu na Granacie, postanowiliśmy iść dalej, na Zadni Granat. Z daleka wyglądało to nieciekawie. Przejście granią, bez zabezpieczeń...

Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują. Owszem, są ze dwa miejsca gdzie trzeba bardziej uważać i trzymać nerwy na wodzy, ale nie ma "tragedii".

20170611_134352

20170611_134731

20170611_140106

20170611_135147

20170611_142813

20170611_140919

Z Zadniego Granatu, zaczęliśmy schodzić zielonym szlakiem w stronę Koziej Dolinki. Wejście tym szlakiem jest o wiele prostsze niż żółtym, na Skrajny Granat.

Od tego momentu pogoda znowu zaczęła płatać figle. Nic nie było widać.

20170611_151737

20170611_153734

Dopiero w rejonie Zmarzłego Stawu, można było zobaczyć jakieś widoki.

20170611_155816

20170611_161241

20170611_165842

Droga powrotna okropnie się dłużyła. Tyle dobrego, że zaczęło świecić piękne Słoneczko.

Poniżej plan trasy:

 Plan11

 Trasa bardzo fajna a z pewnością jeszcze fajniejsza przy bardziej sprzyjającej pogodzie 212

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [bogdan] *.icpnet.pl

    o ile pamiętam to Skrajny mierzy 2226m npm

  • naszemalewyprawy

    Poprawione!

© Nasze Małe Wyprawy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci