Menu

Nasze Małe Wyprawy

Chwile i pamięć ludzka jest ulotna...dlatego postanowiłam opisać nasze małe wyprawy w góry by zachować choć trochę wspomnień tych pięknych lecz ulotnych chwil. Przygodę z górami tak na bardziej poważnie bo trudno tutaj mówić o jakichś profesjonalnych wyprawach rozpoczęliśmy końcem 2014 roku od Doliny Pięciu Stawów. Wcześniej zdarzały się małe wycieczki typu Morskie Oko czy też Gęsia Szyja, bez jakiegoś przygotowania sprzętowego - jak spojrzę na swoje stare zdjęcia i widzę sandały sportowe na moich stopach, to trochę ogarnia mnie śmiech i zarazem przerażenie. W ramach usprawiedliwienia dodam, iż tak było w 2009 r. podczas wycieczki do Morskiego Oka i Czarnego Stawu pod Rysami. Potem dłuuugo nie było nic, aż w końcu postanowiliśmy wyruszyć do Doliny Pięciu Stawów i Morskiego Oka. I tak się to zaczęło...

19.02.2017 Rysy

naszemalewyprawy

Dzień wcześniej, spotkaliśmy się w celu omówienia wyjścia. Od czwartku zrobił mi się w głowie plan, by spróbować zdobyć Rysy. Pomysł ten, spodobał się reszcie, jednak chyba każdy z nas nie wierzył do końca, że jest to realne.

Pogoda w sobotę była fatalna. Sprawdzając kamerki, nic nigdzie nie było widać oprócz mgły. Prognozy wskazywały jednak, że w niedzielę ma być słonecznie...

Po krótkiej dyskusji i wahaniach, zapadła decyzja - podejmujemy próbę pomimo tego, co było na zewnątrz.

Pobudka 2:30, wyjazd 3:00. I tak też się stało.

Na parkingu w Palenicy Białczańskiej byliśmy o 5:30. Pogoda nie zapowiadała się dobrze i pełni obaw wyruszyliśmy przed siebie.

Na samym początku trasy (na szlaku), pojawiło się kilka par świecących oczu. Były to oczy saren, które w ogóle się nie bały i minęliśmy je w odległości około 2 metrów - dziwne uczucie, dzikie (no, może nie do końca) zwierzęta i w dodatku tak blisko.

Trasy do Morskiego Oka nie trzeba opisywać - ciągnie się okropnie i nic poza tym, dlatego pominę ten fragment.

Przy schronisku byliśmy o godzinie 7:50. Zjedliśmy śniadanie, napiliśmy się gorącej herbaty i o 8:30 postanowiliśmy ruszać dalej. Pogoda nie była zbyt ciekawa, jednak po chwili zza chmur zaczęło ukazywać się piękne błękitne niebo, na którego tle pojawiły się wierzchołki gór. Bardzo ciekawy i intrygujący widok.

20170219_083256

Już samo podejście do Czarnego Stawu pod Rysami było niemałym wyzwaniem. Chyba większość z nas tak ma, że jeśli zrobi się dłuższy postój, to na nowo trzeba "zatrybić"...

20170219_085259_338x600

20170219_085246_600x338

20170219_085241_600x338

Zimowy szlak prowadzi tradycyjnie przez sam środek stawu, po czym rozpoczyna się walka o przetrwanie...walka z samym sobą, swoimi słabościami, wchodzimy ciągle pod górę, coraz wyżej i z coraz większym nachyleniem, aż praktycznie ściana robi się pionowa.

20170219_092940_600x450

20170219_091409_600x450

20170219_092223_450x600

20170219_091332_600x600

Ta walka trwała około 2,5 godzin. Mniej więcej w 2/3 trasy, śnieg robił się bardzo sypki i okropnie utrudniał wchodzenie. Z tego powodu zajęło nam to więcej czasu, gdyż trzeba było wyważyć każdy kolejny krok. Trzeba było bardzo uważać, by dobrze wbić kije aby nie zjechać w dół a to nie skończyłoby się dobrze. Nie wyobrażam sobie w tym miejscu zjazdu "niekontrolowanego".

20170219_112933_338x600

20170219_112938_338x600

W końcu po 12:00 zobaczyłam "światełko w tunelu", że zbliżamy się do końca. Już teraz nie ważne było, że nachylenie jest jeszcze większe. Ważne było to, że się prawie udało dotrwać i wygrać ze sobą. Jeszcze parę kroków i oczom ukazał się pierwszy wspaniały widok. Szlak skręcił w prawo a szczyt był już w zasięgu ręki. Do celu pozostało do pokonania kilkanaście metrów i parę łańcuchów. Ich przejście nie sprawiło żadnych trudności. Jeśli chodzi o ekspozycję, to nie jest ona aż tak duża - nie taki diabeł straszny, jak go opisują. Ludzie czasami za dużo mówią i potem nakręcamy sobie w głowie różne scenariusze. A prawda jest taka, że jeśli samemu się nie przekonamy, to nie będziemy wiedzieć.

 20170219_120956_338x600

20170219_114259_338x600

20170219_101718_600x450

20170219_121007_600x338

20170219_101656_450x600

20170219_122218_600x338

Na szczyt dotarliśmy o 12:30. Przywitało nas piękne Słońce. Jakby czekało na nas, bo zaraz po zjedzeniu drugiego śniadania i zrobieniu zdjęć, zaczęły pojawiać się chmury, które przesłaniały widoki. Na szczycie było w sumie około 10 osób, więc warunki idealne.

20170219_125326_600x338

20170219_125043_600x338

20170219_125339_600x338

20170219_123534_600x338

20170219_125456_600x338

20170219_123527_600x338

20170219_125405_600x338

Zdobycie Rysów, było dla mnie dużym przeżyciem. Świadomość tego, że jest się w najwyższym punkcie Polski (wyżej się nie da) i ta satysfakcja, że jednak się nie poddałam, że się udało, sprawiły że byłam ogromnie szczęśliwa i dumna z siebie. Bycie tam, było największą nagrodą za trudy i ryzyko wejścia.

Niestety, ale co dobre szybko się kończy. Nadciągnęły chmury i temperatura zaczęła opadać z powodu braku Słońca. Trzeba było się zbierać z powrotem.

Pierwszy etap nie był zbyt prosty, ponieważ trzeba było bardzo uważnie wbijać czekan i uważać by nie zjechać. Widoczność była bardzo kiepska. Po przejściu najgorszego odcinka sypkiego śniegu, postanowiliśmy zacząć (na tyle o ile) kontrolowany zjazd...cóż za frajda!!! Po drodze minęliśmy jeszcze kilka osób wchodzących pod górę.

20170219_134104_338x6001

20170219_142547_338x6001

20170219_133513_338x600

20170219_143211_338x6001

20170219_142301_600x3381

20170219_143220_600x3381

20170219_143008_338x6001

20170219_151312_338x6001

20170219_153816_600x3381

20170219_173855_600x338

20170219_153803_600x3381

I tak było praktycznie do samego Czarnego Stawu. Im niżej, tym pogoda zaczęła się poprawiać. W schronisku byliśmy o 15:40. Ludzi było sporo ale udało się nam znaleźć miejsce. Zjedliśmy coś ciepłego i o 16:30 zaczęliśmy zejście do parkingu, na którym byliśmy o 18:15.

Cóż mogę dodać. Trasa dla osób z bardzo dobrą kondycją, dość niebezpieczna z uwagi na duże nachylenie zbocza ale warta wysiłku, bo widoki - bezcenne i wynagradzają wszelkie poniesione trudy.

Już nie mogę się doczekać następnego razu.

 Plan_600x3141

Punkt początkowy Palenica Białczańska 984 m n.p.m.
Punkt końcowy Rysy 2499 m n.p.m.
Przewyższenia w metrach 1515
Długość trasy w kilometrach 25
Czas przejścia z odpoczynkami 13
Łańcuchy, klamry łańcuchy
Przepaście niewielkie
Przejście granią krótki odcinek

 

 

 

© Nasze Małe Wyprawy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci