Menu

Nasze Małe Wyprawy

Chwile i pamięć ludzka jest ulotna...dlatego postanowiłam opisać nasze małe wyprawy w góry by zachować choć trochę wspomnień tych pięknych lecz ulotnych chwil. Przygodę z górami tak na bardziej poważnie bo trudno tutaj mówić o jakichś profesjonalnych wyprawach rozpoczęliśmy końcem 2014 roku od Doliny Pięciu Stawów. Wcześniej zdarzały się małe wycieczki typu Morskie Oko czy też Gęsia Szyja, bez jakiegoś przygotowania sprzętowego - jak spojrzę na swoje stare zdjęcia i widzę sandały sportowe na moich stopach, to trochę ogarnia mnie śmiech i zarazem przerażenie. W ramach usprawiedliwienia dodam, iż tak było w 2009 r. podczas wycieczki do Morskiego Oka i Czarnego Stawu pod Rysami. Potem dłuuugo nie było nic, aż w końcu postanowiliśmy wyruszyć do Doliny Pięciu Stawów i Morskiego Oka. I tak się to zaczęło...

15.10.2016 Kozia Przełęcz 2137 m n.p.m.

naszemalewyprawy

20161015_100213

Idąc Doliną Roztoki

Tym razem, pomimo punktualnego wyjazdu, na miejsce dotarłyśmy z lekkim opóźnieniem. Nasz spacer do Doliny Pięciu Stawów rozpoczął się dopiero o godzinie 8 z parkingu w Palenicy Białczańskiej.

Do rozejścia się szlaków dotarłyśmy po 30 minutach, więc odrobinkę nadrobiłyśmy straconego czasu. Potem już jednak nie szło tak gładko.

Przy Wodogrzmotach Mickiewicza postanowiłyśmy sobie coś przekąsić i przed 9 wyruszyłyśmy dalej - szlakiem zielonym, do góry, w las...

Ze względu na spore i gwałtowne ocieplenie, śnieg zaczął się topić a na szlakach pojawiały się rzeczki i jeziorka.

20161015_160029

"Powoli, ale do przodu" - nasze motto!

Im wyżej, tym było gorzej. Coraz większe strumienie wody spływały szlakiem. Niestety, ale żadna z nas nie nie pomyślała, że nasze obuwie wymaga impregnacji...cóż, czasami się zdarza ;-)

20161015_145900

Od momentu rozejścia szlaków (czarny i zielony) było w zasadzie najgorzej. Jakoś tak wyszło, że nigdy nie widziałam słynnej Siklawy, wobec czego kontynuowałyśmy przejście zielonym.

I oto ona, w całej okazałości:

20161015_104621

Przy słynnej Siklawie, śniegu było sporo, z uwagi na to, że ta strona jest praktycznie nieoświetlona słońcem.

20161015_105551

 20161015_105730

20161015_115012

20161015_115014

W końcu doczekałam się...pomidorowej w schronisku!!! Ależ mi smakowała!!!

Po jakimś czasie poszłyśmy dalej niebieskim szlakiem w stronę rozejścia szlaków przy Tablicy Bronikowskiego 1772 m n.p.m.

Zaczęły się zbierać ciemne chmury...

20161015_123447

20161015_123500

Szlaki były mocno zalane topniejącą wodą a nagłe ocieplenie tylko potęgowało roztopy. Postanowiłyśmy iść żółtym w stronę Koziej Przełęczy, pomimo niesprzyjającej pogody i braku odpowiednio przetartego szlaku.

20161015_123506

20161015_125013

Szkło się bardzo ciężko, gdyż pod śniegiem płynęły rzeczki.

Miałyśmy coraz większe obawy czy iść dalej, gdyż nie wyglądało to dobrze, jednakże ciekawość i adrenalina znowu wzięły górę.

20161015_142524

20161015_152659

20161015_141249

20161015_135532

 20161015_141236

W pewnym momencie (około 300 m od szczytu) musiałyśmy niestety zawrócić, gdyż nie było szans pójścia wyżej.

Szkoda, ale tym razem rozsądek wygrał.

20161015_141242

Droga powrotna była istną katastrofą! Wszystko tak intensywnie się topiło i spływało w dół, że w naszym obuwiu był po prostu potop!

 

Wspomnę jeszcze o jednym przypadku, bynajmniej dziwnym i niezrozumiałym dla mnie i nie tylko :-)

Schodząc z góry, gdzieś w 3/4 drogi od Przełęczy, spotkałyśmy parę: dziewczynę i chłopaka w młodym wieku (na oko po 20 +/-). Nasz wzrok wylądował na jego obuwiu - but sportowy typu adidas!!!!! Nie mam pojęcia co on musiał mieć w tych butach, skoro nasze przemokły! Żeby nie było, "kolega" został pouczony, że takie obuwie nie jest przeznaczone do tego typu wyjść i w dodatku w takich warunkach. Na szczęście przestroga pomogła i para, wróciła na dół. Ale tak poważnie, to nóż w kieszeni się otwiera, jak widzi się takie odpowiedzialne i mądre osoby...

20161015_153827Droga powrotna i znikome ilości śniegu

Wracając do opisu...w ramach urozmaicenia wróciłyśmy do schroniska na ... POMIDOROWĄ by potem zejść czarnym szlakiem do Doliny Roztoki i dalej, do parkingu, gdzie dotarłyśmy już po zmroku.

W sumie przeszłyśmy jakieś 24 km bo nie udało się dojść do Przełęczy (brakło 350 m). Trasa wśród śniegu dobrze związanego, nie powinna sprawiać większych problemów, należy jednak pamiętać, że jest to moja ocena, mierzona według mojego obycia z górami i dla każdego może być inna.

Punkt początkowy Palenica Białczańska
984 m n.p.m.
Punkt końcowy Kozia Przełęcz
2137 m n.p.m.
   
Przewyższenia w metrach 1153
Długość trasy w kilometrach 25
Czas przejścia z odpoczynkami ok. 12 godzin
Łańcuchy, klamry tak
Przepaście elementy małej wspinaczki
Przejście granią nie

Plan6

 

 

 

 

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [MD] *.free.aero2.net.pl

    Piękne zdjęcia. Czuję się, jakbym sama zrobiła wycieczkę.

  • naszemalewyprawy

    Dziękuję za miłe słowa :-)

© Nasze Małe Wyprawy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci